No to skifa na parafii. Jestem od 4 dni w domu rodzinnym, a już przeżyłam poważne przeżarcie. Ledwo się toczę. Oczywiście miliard sto pięćdziesiąt razy usłyszałam już "przytyłaś". No i racja. Przytaszczyłam laptopa, aby móc ćwiczyć i całe oprzyrządowanie do biegania. I co? Dupa, bo w domu wszyscy chorzy, porozkładani w łóżkach - nie ma miejsca do spokojnych ćwiczeń, a na zewnątrz plucha z powodzią.
Hmm... Biedny zawsze znajdzie wymówkę, bo o wietrze w oczy nie ma mowy. Jutro postaram się poćwiczyć i spróbować jeść zdrowiej i grzeczniej.
jutro PRIMA APRILIS, więc i tak Ci nie wierzę ;) ale za to ja postanawiam, że zacznę własnie od JUTRA ;) he, he, he ... stara śpiewka, ale nadzieję mieć trzeba, co by na to powiedziała Twoja nowa trenerka personalna Jillian M??? Ty żarłoku ;) ja uwielbiam kulinarne szaleństwa świateczne, ale są mi one ostatnio totalnie obce z tego względu, że święta wielkanocne spędzam sama i nie chce mi sie gotować i żreć do nieprzytomnosci, dziś zaspokoiłam głód dwoma pajdami pasztetu z kaszy gryczanej, warzyw i soczewicy z podsmażanymi warzywami jako dodatek a na kolację była micha zielonej sałaty i chipsy tortilla bio z maki kukurydzianej maczane z własnorecznie robionym hummusem. dobre to było, nie powiem ... a Ty co wciągałaś jesli to nie tajemnica? pozdrawiam i do jakiegoś opamiętania sie namawiam, jestem z Tobą całym sercem i wierzę, że Ci sie uda przebiec kiedys maraton, co jest też moim niedoścignionym marzeniem ... niech MOC będzie z Tobą ... ciao
OdpowiedzUsuńA co ja nie żarłam :D:D:D wszystko, co było pod ręką moją i co wyszło z maminej ręrki (jakkolwiek to brzmi).
Usuńhej, a ja wczoraj poszłam na spacer do lasu, w dżinsach, zimowej kurtce i normalnych buciorach i tak szłam szybkim krokiem i szłam i normalnie poczułam zywioł i zachciało mi sie biec i żałowałam, ze jednak nie wpakowałam sie w strój biegingowy, ale musiałam dac upuist tej nagłej fazie hasania i pobiegałam sobie w dżinsach po tym lesie troche jak taka dziwna łania ;) za to dzisiaj od rana takie słonce, że normalnie nie podaruję i wywybwam biegać!!! yuuuu huuuu!!!! pozdrawiam i do podobnej aktywnosci namawiam!
OdpowiedzUsuńU mnie raz, że wczoraj była powódź, deszcz i klapa to dziś wszystko zamarzło i szklanka jak się paczy. Chciałam pójść na spacer, ale o mało co nie wywinęłam orzełka.
Usuńnienawidzę takiej ślizgawicy ... jak widzę, że się powierzchnia świeci i przypomina lodowisko to od razu mam miękkie kolana ... podziwiam wtedy kobiety, które paraduję w kozakach na obcasiorach, albo współczuje im głupoty, dla mnie to hardcore i ja pewnie po powrocie do Polski zakupie sobie na zime buty z rakami albo łańcuchami, bo widziałam takie dla himalaistów, he, he ... żarełko mamine, mmmmmmmmmmmmmmmmmmm ... najlepsze na świecie :)
OdpowiedzUsuńsą specjalne nakładki antypoślizgowe na buty dla biegaczy :) czego to ludzie nie wymyślą ;)
Usuń