piątek, 21 lutego 2014

Plateau, a ósmy tydzień leci.

To, co mnie dopadło. Stagnacja. Zastój mimo wytężonych wysiłków. Zdołowałam się pewnego czasu, ale potem doczytałam, poczytałam na temat zastojów w odchudzaniu i motywacja wróciła. To nic, że czwarty tydzień nie rusza się nic. Tkwię nieustannie w jednej wadze. Co do grama. Wymiary również nie są łaskawe. Nie ma tego złego... Przynajmniej organizm walczy i nie mogę teraz ani trochę odpuścić. Nic z tego. Jeszcze mocniej się zawzięłam. Włączyłam poranne joggingo-marsze do menu aktywności. Staram się w miarę możliwości dużo chodzić. Dużo pić wody z cytryną. Podniosłam ilość białka. Ustawiłam poziom kcal na 1600kcal. Oczywiście orientacyjnie, a nie co do grama. Nie dajmy się zwariować. Dbam tylko o białko i o nieprzesadzenie z tłuszczami. Nie mogę sobie odmówić smażonej na maśle jajówy z pomidorami. Co ja poradzę, że mi tak smakuje po porannym treningu :) 

Działam dalej!

Do lipca będę lepsza. Życzę sobie zmiany nawyków żywieniowych na stałe ;)

niedziela, 9 lutego 2014

Półmetek Body Revolution

Minęło 6 tygodni. Można powiedzieć, że zleciało jak z bicza czasł! Ale wcale nie było kolorowo. Na początku jak pisałam, to się ze mnie lało, nie dawałam rady przy najprostszych ćwiczeniach. A teraz? Pompki nawet klasyczne zrobię z pivotem. Nie lubiłam dwóch ostatnich tygodni, nie podobały mi się przypisane tym tygodniom workouty. Ale przeżyłam. Zrobiłam ich 8 i żyję. Teraz czas na kolejne. W tym tygodniu nawet biegałam. Przynajmniej się starałam biegać. Po szklance z lodem trochę średnio z kolanami i stopami. Teraz jest ładniej na chodnikach, więc wprowadzę 3 biegi tygodniowo - rano. Po lekkiej przekąsce. Max 40 minutowe. 

Najważniejsze!

Schudłam 5 ka gie!

sobota, 1 lutego 2014

Minął I miesiąc.

Ktoś kto zobaczyłby mój wynik na wadze, pewnie by pomyślał, że to lipa, że to tak mało. Mi wystarczy, że wszyscy pytają, co zrobiłam, że tak ładnie wyglądam. Szkoda, że nie zmierzyłam się 'PRZED'. No ale zmierzyłam się w trakcie. Nadal jestem monsterem, ale jedne spodnie już na mnie wiszą i brzydko sie układają, a kolejne pasują w końcu idealnie. Mam cichą nadzieję, że i one będą niebawem lecieć z tyłka. W nagrodę kupiłam wczoraj sobie kurtkę :D trzeba się jakoś nagradzać. 

PODSUMOWANIE:

DIETA
Tutaj bywało różnie. Zdarzyło się zjeść lody albo zabalować, napić się alkoholu ze znajomymi, czy wyskoczyć z nimi do kfc na kanapkę. Nie chcę się tłumaczyś sama przed sobą, ale wszystko jest dla ludzi. Staram się odżywiać zdrowo, racjonalnie i bez szaleństw w jedną bądź drugą stronę. Nigdy nie przejdę na stronę "light". I nie ogarnie mnie moda i paranoja na produkty z przedrostkiem "BEZ". Wtedy to dopiero byłabym nieszczęśliwym człowiekiem i niewolnikiem zdrowości. 

AKTYWNOŚĆ FIZYCZNA
Tu jestem nieśmiałym mistrzem! Zrobiłam cały program Jillian. Ćwiczyłam 26razy w tym miesiącu. Nie odpuszczałam. Jeżeli gorzej się czułam, to robiłam lżejszą wersję ćwiczeń, ale robiłam dalej. Nie dawałam za wygraną nigdy. Biegałam tylko raz. To mnie boli. Garmin leży. Do ćwiczeń nie zakładałam garmina. Nie liczyłam spalonych kalorii, ani nic z tych rzeczy. Chciałabym ćwiczeniami z Jill zbudować formę pod wiosnę i bieganie. Uwielbiam te workouty z hantlami. Cieszę się na każdy nowy zaczynany tydzień i na nowy filmik. Jestem prawie na półmetku. Jest ciężko. Jill mówi, że ma być!

KONDYCJA PSYCHICZNA I FIZYCZNA
Tu zauważyłam niesamowitą poprawę. Nie męczę się tak. Mam dużo energii. Chce mi się wstawać niesaowicie rano. Jestem wypoczęta i radosna. Mimo problemów osobistych - zmiana mojego trybu życia pozwoliła mi się uporać z wieloma przykrymi sprawami. Dzięki zmianom wizualnym, zmieniła się moja psychika. Chciałabym wytrwać w takim polepszaniu siebie na początek - pół roku. Bardzo sobie tego życzę :)

CO POWINNAM POPRAWIĆ?
Myślę, że powinnam więcej się ruszać w ciągu dnia. Mniej siedzieć przed komputerem. Dużo spędzam chwil na siedząco i jak to się teraz mówi: "siedzenie nowym fast foodem". Chciałabym to zmienić. Spacerować więcej. Szkoda, że teraz się zrobiła okropna zimna zima ;) Wczoraj chciałam się przejść na zakupy zamiast jechać autobusem. Faktycznie poszłam. Ale wszystko mi zamarzło. Nawet gęba :D Na pewno chciałabym więcej biegać. Właściwie, to w ogóle biegać, bo bardzo tęsknię za tym :( 

Tak więc... kończę podsumowanie i WITAJ NOWY MIESIĄCU!