czwartek, 19 września 2013

Jesienne pitu pitu

Przyznaję, że poniedziałkowy trening olałam. Czułam zmęczenie po tamtym tygodniu i nie zrobiłam planowanej siłówki. Co więcej, we wtorek również nie pobiegłam. Miałam problemy ze wstaniem z łóżka. Dużo ostatnio pracuję pisząc artykuły i klepię bez przerwy dane, więc psychika daje się we znaki bardziej niż zmęczone mięśnie. Wczoraj już planowo:

Ostatnimi czasy zrobiłam pyszne pierogi z soczewicą i suszonymi pomidorami. Kruche ciasto z kaszy jaglanej i mąki orkiszowej plus aromatyczny farsz = to jest to! Uwielbiam! I polecam bloga smakoterapia


Muszę przyznać, że ostatnio również byłam do tyłu z dietą. Rozbujałam się i wpadło czasem coś słodkiego, kebab, parówki (!!!) i inne świństwa. Odgrzebałam więc rozpiskę od pani dietetyk i kartkę z zadaniami kontrolnymi. W moim wypadku rygor musi być. Odstępstwa powodują, że trafiam na złą ścieżkę i pokusy są mega silne. A wtedy już blisko do dawnych kompulsów i jedzenia wieczorami. Noł łej. Mam nadzieję, że w porę się opamiętałam.

Z innej beczki.

Zrobiło sie zimno, deszczowo i brzydko. Nie lubię takiego przejścia pogodowego. Wolę już śnieg, bo biegać w takie dni się człowiekowi odechciewa na maxa!


niedziela, 15 września 2013

Bieg wrześniowy

Aż wstyd mi, no wstyd jak cholera. Jak załączyłam endomondo, to się okazało, że we wrześniu jeszcze nie biegałam. Dziwne, bo wydawało mi się, że tak. Pobiegłam dziś skromne 5 kilometrów. Postanowiłam nie patrzeć na tętno, tylko biec sobie i biec na luzie. Tym razem serducho nie nadążało, a nogi działały jak ta lala. Sukces? Zasługa treningów siłowych? Na pewno mam wzmocnione mięśnie, ale żeby aż tak? Pod górę dawałam nieźle, z dobrym jak na mnie tempem. Teraz tylko muszę serducho pompować tlenem z treningów biegowych i będzie super. 

Zrobione: 5 km
Spalone: ponad 500kcal
W czasie: 48'

sobota, 14 września 2013

Treningi siłowe nr 5, 6 i 7.

W telegraficznym skrócie: siłowo ćwiczyłam sumiennie. Dziś rozpoczęłam trening robiąc już 3 obwody. Czułam zmęczenie większe niż przy dwóch. A myślałam, że to będzie pikuś. No nie był pikuś.
Dwa obwody

Dwa obwody

piątek, 6 września 2013

Trening siłowy numer 4

Dziś wyjeżdżam, ale nie przeszkodziło mi to w wykonaniu z rana treningu numer 4. Ćwiczyło się bardzo przyjemnie. Wykorzystałam też moją nową piłkę. Jeszcze nie umiem się na niej utrzymać. Nic dziwnego, że czasem jest nazywana stability ball, bo u mnie tej stability to próżno szukać :D

Dwa obwody

czwartek, 5 września 2013

Rower

Krótko i na temat - pojeździłam na rowerze. Zrobiłam około 11 km w niecałą godzinę. Jestem z siebie zadowolona. Jutro mnie czeka czwarty trening siłowy i jazda na wesele. Wracam w niedzielę mam nadzieję i może jeszcze zdążę pobiegać, żeby ładnie zakończyć tydzień. 

Najważniejsze, że sama widzę zmiany w moim wyglądzie i samopoczuciu. Zdrowy styl życia spisuje się na medal, a ja nie tęsknię za syfem. Dobrze mi z moimi ziarenkami, "dziwnymi" potrawami i odrobiną żelastwa.

środa, 4 września 2013

Trening siłowy numer 3

Obciążenia już skorygowałam. Po prostu dodałam więcej kilogramów i poszło nieźle. Zrobiłam dłuższą i porządną rozgrzewkę. Wczoraj nie robiłam żadnych ćwiczeń. Dostałam babskich dni i poza tym psycha mi siadła po solidnej porcji niemiłych wiadomości. Pogoda też nie sprzyjała. Czasem są takie dni, kiedy wędrówka do łazienki sprawia trudność. Postanowiłam wykonać 9 treningów i dołożyć jeden obwód, a za kolejne 9 następny, żeby było razem 4 pełne obwody. Po takim czasie zmienię ćwiczenia, utrudnię albo coś innego wymyślę. 

Zamówiłam również piłkę do pilatesu i do innych ćwiczeń. Nie mam ławki, więc wykombinowałam opcję z piłką. Kolor również do mnie przemówił :D
Piłka "Movit" 65 cm zakupiona na allegro


poniedziałek, 2 września 2013

Trening siłowy numer 2.

Z rana dopadł mnie niechciej, chociaż wczoraj postanowiłam, że pobiegam, a potem zrobię siłówkę. Obudził mnie sąsiad z góry, bo remontuje mieszkanie chyba 7th miesiąc. Nie poszłam biegać. Poniedziałek nigdy nie był moim "dniem biegowym". Zazwyczaj biegam we wtorki, czwartki, soboty i niedziele. Wracając do niechcieja. Czasem się tak zastopuję, że ni huhu nie będę się zmuszać do czegokolwiek. Ale... Zrobiłam kawę, omlet z jajek, skrobii kukurydzianej i borówek. Nabrałam i energii i chęci do ćwiczeń. Bieganie nadal odpadało. No nie i koniec! Wyciągnęłam hantle i obmyślałam jakie dobrać obciążenia na tzw. trening "B". Swoją drogą bardziej mi on odpowiada niż trening "A". Poza tym do pierwszego treningu dobrałam za małe obciążenia, bo niektóre ćwiczenia wykonywałam z łatwością, a powinno się ostatnie powtórzenia wykonywać z trudnością. Ze mną tak nie było. No to trzeba to skorygować przy następnym, środowym treningu. 

Mój dzisiejszy trening wyglądał tak:

źródło podane we wcześniejszym poście, wykonano dwa pełne obwody


Wrażenia?
  • obciążenia faktycznie dawały się we znaki
  • zmęczyłam się i to bardzo
  • po zakończeniu drżały mi nogi
  • starałam się wykonać wszystkie poprawnie technicznie, więc stałam przed lustrem
  • jestem zadowolona
Z chęcią wykonam kolejne treningi. Ciekawa jestem jakie będą efekty po 2-3 miesiącach takich ćwiczeń.