Z rana dopadł mnie niechciej, chociaż wczoraj postanowiłam, że pobiegam, a potem zrobię siłówkę. Obudził mnie sąsiad z góry, bo remontuje mieszkanie chyba 7th miesiąc. Nie poszłam biegać. Poniedziałek nigdy nie był moim "dniem biegowym". Zazwyczaj biegam we wtorki, czwartki, soboty i niedziele. Wracając do niechcieja. Czasem się tak zastopuję, że ni huhu nie będę się zmuszać do czegokolwiek. Ale... Zrobiłam kawę, omlet z jajek, skrobii kukurydzianej i borówek. Nabrałam i energii i chęci do ćwiczeń. Bieganie nadal odpadało. No nie i koniec! Wyciągnęłam hantle i obmyślałam jakie dobrać obciążenia na tzw. trening "B". Swoją drogą bardziej mi on odpowiada niż trening "A". Poza tym do pierwszego treningu dobrałam za małe obciążenia, bo niektóre ćwiczenia wykonywałam z łatwością, a powinno się ostatnie powtórzenia wykonywać z trudnością. Ze mną tak nie było. No to trzeba to skorygować przy następnym, środowym treningu.
Mój dzisiejszy trening wyglądał tak:
![]() |
| źródło podane we wcześniejszym poście, wykonano dwa pełne obwody |
Wrażenia?
- obciążenia faktycznie dawały się we znaki
- zmęczyłam się i to bardzo
- po zakończeniu drżały mi nogi
- starałam się wykonać wszystkie poprawnie technicznie, więc stałam przed lustrem
- jestem zadowolona
Z chęcią wykonam kolejne treningi. Ciekawa jestem jakie będą efekty po 2-3 miesiącach takich ćwiczeń.

jak wytrwasz to efekty będą takie, że będziesz musiała zainwestować w taki zestaw hantli jaki ja pokazałam na fejsie, he, he ;)
OdpowiedzUsuń