Przyznaję, że poniedziałkowy trening olałam. Czułam zmęczenie po tamtym tygodniu i nie zrobiłam planowanej siłówki. Co więcej, we wtorek również nie pobiegłam. Miałam problemy ze wstaniem z łóżka. Dużo ostatnio pracuję pisząc artykuły i klepię bez przerwy dane, więc psychika daje się we znaki bardziej niż zmęczone mięśnie. Wczoraj już planowo:
Ostatnimi czasy zrobiłam pyszne pierogi z soczewicą i suszonymi pomidorami. Kruche ciasto z kaszy jaglanej i mąki orkiszowej plus aromatyczny farsz = to jest to! Uwielbiam! I polecam bloga smakoterapia
Muszę przyznać, że ostatnio również byłam do tyłu z dietą. Rozbujałam się i wpadło czasem coś słodkiego, kebab, parówki (!!!) i inne świństwa. Odgrzebałam więc rozpiskę od pani dietetyk i kartkę z zadaniami kontrolnymi. W moim wypadku rygor musi być. Odstępstwa powodują, że trafiam na złą ścieżkę i pokusy są mega silne. A wtedy już blisko do dawnych kompulsów i jedzenia wieczorami. Noł łej. Mam nadzieję, że w porę się opamiętałam.
Z innej beczki.
Zrobiło sie zimno, deszczowo i brzydko. Nie lubię takiego przejścia pogodowego. Wolę już śnieg, bo biegać w takie dni się człowiekowi odechciewa na maxa!

pierogi z soczewicą uwielbiam:)
OdpowiedzUsuń