Zawsze jak mam coś napisać dopada mnie niechciej. Spadek chęci i wszechobecna apatia. Mimo, że wyspałam się. Ćwiczyłam przez godzinę namiętnie (nawet) z ciężar - ami/kami. Wypiłam kawę i siedzę bezpłciowo przed komputerem. Ach zapomniałam, że poczyniłam wszelkie porządki urodowe i pozostało mi jedynie pomalować paznokcie i namalować urodę na twarz. A i tak coś nie gra. Coś nie pasuje. Kłuje i wierci się w łepetynie. Wiem!!! Od dziś jestem na diecie. Nienawidzę tego stwierdzenia. Było milion początków i miliard braków rezultatów.
Z definicji, dieta jest czymś, co raczej powinno być naszym sposobem odżywiania się. Przecież osoba, która wpierdziela wafelki i popija gorącą czekoladą, to też jest na jakiejś tam "diecie". No cóż. Dieta kojarzy nam się z dużą paczką wyrzeczeń, restrykcją, bólem i cierpieniem. Ale czy tak musi być? W momencie kiedy dopada mnie bezsilność, nie mam wyników, zaczynam jeszcze bardziej kombinować na swoją chyba niekorzyść, bo potem zawsze powracam do punktu wyjścia, gdzie tylko ogarnia mnie złość. Wtedy przechodzę na DIETĘ....
Z tego miejsca ogłosić chciałam, że od dziś jest to dieta South Beach. Pierwsza faza obejmuje 14 dni. Jest to pewnego rodzaju szok dla organizmu, bo pozbywamy się prostych węglowodanów i po części też złożonych. Na szczęście nie trzeba eliminować tłuszczów i warzywa można jeść tonami. Oczywiście te dobre warzywa. Rezgnuje się natomiast z owoców, po części się z tym nie zgadzam, ale zobaczę jak to wpłynie na mnie. Królikiem doświadczalnym nie byłam nigdy, więc postawię się w takiej roli na ten okres. Chcę się przez to przekonać, czy mam na tyle determinacji i chęci. Będzie to próba charakteru. I nie chodzi tylko i wyłącznie o kwestię żarcia i zbijania słoniny. Wypaliłam się zawodowo, brakuje mi siły psychicznej do dalszego działania. A nic tak nie kształtuje mocy charakteru jak ćwiczenie silnej woli. Słabym punktem jest gęba. Spróbuję przekuć to w sukces. Dokładnie za 7 miesięcy są moje 30 - ste urodziny. I tak wiele dni już zmarnowałam i mam dosyć takiej męczarni.
Będę więc pisać codziennie o postępach i odczuciach. Dobrych i złych. Pomoże mi to ocenić siebie za jakiś czas.
GO ON !!!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz