środa, 5 czerwca 2013

Jako biegaczka "brzmię" niewiarygodnie.

Zapomniałam już, że przytyłam i jak wśród znajomych z pracy czasem się mówi o bieganiu i mnie pytają o sprawy związane z bieganiem, to brzmię dosyć niewiarygodnie. Hmm... Po prostu zapomniałam, że ważę 20kg więcej niż za czasów swojej świetności biegowej. Bolą mnie kolana, trudność sprawia mi wchodzenie po schodach. Zapomniałam...

Dobrze, że się wzięłam za siebie. I tak jest już późno, ale nie ma tego złego...

Czekam na Garmina. Miał być dzisiaj. Kurier zadzwonił do mnie jak już sobie odjechał spod mojego mieszkania informując mnie o tym fakcie z radością w głosie. Byłam zawiedziona. Dostanę go więc jutro. Może to i lepiej. Taka pogoda zachęca jedynie do magazynowania wody, a nie do aktywności na świeżym powietrzu.

Ps. Wszyscy się ze mnie śmieją w pracy jak wpitalam moje sałatki, a koleżanka ważąca 30kg więcej ode mnie (wyższa raptem 6cm) drwi najgłośniej. To się nazywa motywacja!

Już 8 dzień na "diecie". 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz