wtorek, 27 sierpnia 2013

Dieta to styl życia? 30 lat minęło.

Określenie "jestem na diecie" budzi we mnie silne uczucie poirytowania. Ukończyłam lat 30 i teraz z pełną świadomością mogę się wypowiedzieć na temat tego okropnego zjawiska, stylu życia i dziwnej propagandy bycia na diecie. Śmiało stwierdzam, że na ów diecie jestem jakąś połowę swojego życia. A to z lepszym, a to z gorszym skutkiem. Obecnie jestem pod opieką dietetyka, ale niestety moja pańca nie siedzi ze mną w domu, nie przebywa w mojej lodówce, anie tym bardziej nie robi ze mną zakupów, czy też pilnuje mnie przed pokusami. Tego musiałam nauczyć się sama. Mozolna ta nauka, oj mozolna. Minęły 3 miesiące. Długie i czasem bolesne dla mojej "diety". Urlop odchorowałam już, a właściwie odchorował mocno mój żołądek. Kontuzja stopy wykluczyła mnie na pewien czas z biegów. Zastąpiłam je innymi ćwiczeniami. Takimi, które pozwalały na to, by moja chora stopa zmieściła się w buta sportowego. Dzięki temu moja kondycja nie ucierpiała, a mięśnie troszkę się wzmocniły jak mniemam.

Do czego zmierzam...

To był czas również na przemyślenia. Myślałam i myślałam. Wniosek? Diety wykluczające "na zawsze" coś z mojego jadłospisu po prostu nie działają. Pojawi się kompuls i będę musiała kiedyś "to" pożreć. Zaczęłam więc kombinować. Nowe smaki, nowe potrawy, nowe ziarenka - moje ukochane. Bez ziarenek nie mogę żyć. Znalazłam kilka blogów i zafascynowana poczynaniami piszących tam osób - zaczęłam i ja zupełnie zdrowo się odżywiać. Po tych 3 miesiąch mogę bez dwóch zdań stwierdzić, że dawne jedzenie po prostu mi nie smakuje. Nie lubię już Magnum Almond, ani frytek, ani kfc, ani jedzenia ogólnie na mieście. Na nowo zaczęłam czytać "Jedz i biegaj" oraz odkryłam bogactwo kaszy jaglanej. Tyle energii co teraz - chyba nie miałam nigdy !!! Postaram się od czasu do czasu zamieszczać tu moje poczynania kulinarne. Zgodnie z tytułem bloga BIEGAM I JEM. 

4 komentarze:

  1. spóźnione WSZYSTKIEGO NAJ!!! a kasza jaglana to moja najukochańsza ze wszystkich jest, mogę ja jeść bez niczego, tylko uprazoną i ugotowaną, bez soli, bez przypraw, tak mi smakuje. jesli chodzi o wariacje z kaszą to ja tez mam jeden taki blog, gdzie dziewczyna wyczarowuje z niej dosłownie wszystko, zaraz Ci wynajdę adres.

    OdpowiedzUsuń
  2. po prawej stronie masz popularne posty i jest tam taki płaski chlebek jaglany. ja go robiłam ale z mojej ksiazki "Kasza i ryż" i muszę przyznac, ze podbił moje podniebienie ten plaskacz, więc polecam go jesli lubisz experymenty.

    OdpowiedzUsuń
  3. uwielbiam tego bloga. Właśnie stamtąd ściągam przepisy, modyfikuję i wcinam potem pyszności jaglane. Ostatnio na tapecie były naleśniki z jaglanki. Niebo w gębie!

    OdpowiedzUsuń