sobota, 4 stycznia 2014

1 tydzień z Body Revolution

Dzisiejszy dzień mnie dobił. Nie mam kondychy. Brakowało mi tchu i nie miałam siły w nogach do machania kolejnego cardio. Ale...Pokonałam ten tydzień i 6 - wydawałoby się lekkich - treningów. Lekkie nie były, bo starałam się dodawać większe obciążenia na przysiady albo wykroki. Podsumowanie:

  • 4 treningi wytrzymałościowe, siłowe i tonujące
  • 2 treningi cardo - zrobiłam mixa 1 z 2
  • Trzymanie w miarę zdrowego jedzenia
  • Wpadki w Sylwestra - alkohol, parę chipsów
  • Spotkanie z koleżankami po 12 latach = 2 kawałki pizzy i piwko
  • Woda z cytryną - moje zbawienie
Samopoczucie mam średnie. Zwyczajnie jestem zła na siebie, że nie domagam ćwiczeniowo. Marzy mi się powrót do biegania. Z czym do ludzi jak się pewnie zasapię po 10 minutach. A pomyśleć, że niedawno machałam po kilkanaście kaemów. Pierwszy tydzień uważam za niezłą lekcję pokory. Jak pies z podkulonym ogonem wracam do regularnych treningów. Obym nie zwątpiła i się nie przetrenowała = zniechęciła. Tego sobie życzę w tym Nowym Roku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz