sobota, 24 listopada 2012

Nogi z kamienia i tyłek 3 metry za mną.

   Tak się właśnie czułam po pierwszych zejściach z treningu biegowego. Czynię obecnie biegi z wyższą i szczuplejszą koleżanką, także mój puls sięga granicy 90% tętna maksymalnego, co dobrym nie jest. Dzisiaj wręcz zatęskniłam za "samotnią biegacza". Za to w nagrodę po wysiłku kupiłam nowe getry biegowe w Lidlu i zeżarłam pyszną shoarmę w knajpce. Błogo zrelaksowana zasuwam spać. 
   Już czuję chęć życia odkąd pobieguję. 
Ps. Może machnę w tym tygodniu 20 km. Byłoby miło...
Reward:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz