czwartek, 2 maja 2013

Witaminowy mix + obiados.

Nie zdążyłam zrobić zdjęcia, bo aż mi się żołądek wyrywał do spożycia tego cuda. Mianowicie:
  • 1/2 awokado
  • 1 mały banan
  • 4 średnie truskawki
  • 2 łyżki otrębów pszennych
  • 3 łyżki jogurtu naturalnego
  • 1/2 łyżeczki cukru trzcinowego
  • mała garść orzechów laskowych
Wszystko zmiksowałam oprócz orzechów, którymi posypałam swoje smoothie na koniec. Następnym razem zrobię zdjęcie i edytuję posta :D wiem wiem. Dziwne, ale energia mnie po tym rozpiera ! Ogólnie po czasie marudzenia wychodzę na prostą. Powoluniu.

Leje deszcz. Gdyby tylko padał, to bym poszła potruchtać, ale leje niemiłosiernie. Postanowiłam poćwiczyć w domu. I może wieczorem pogoda się poprawi.

A w mojej głowie siedzi ostatnio to:


Jak mam wolny czas, to oczywiście chce mi się bardziej gotować i uważać na to, co wpada do paszczy. Dziś mam wenę, wyjątkowo. A w roli głównej: pieczona miruna, makaron razowy, szpinak i pomidoryyyyyy. Uwielbiam!




1 komentarz:

  1. no, ja robiłam szejki w tamtym roku na wakacje ale z zielonymi liścmi jak szpinak czy jarmuz albo natka pietruchy ... jak przesadziłam z iloscią zielonego to czasem mordę wykrzywiało, ale piłam, bo to dla zdrowia i urody przeciez było ;) ps. aż muszę se wyguglac co to za "mirunę" pozarłas ...

    OdpowiedzUsuń