Nie zdążyłam zrobić zdjęcia, bo aż mi się żołądek wyrywał do spożycia tego cuda. Mianowicie:
- 1/2 awokado
- 1 mały banan
- 4 średnie truskawki
- 2 łyżki otrębów pszennych
- 3 łyżki jogurtu naturalnego
- 1/2 łyżeczki cukru trzcinowego
- mała garść orzechów laskowych
Wszystko zmiksowałam oprócz orzechów, którymi posypałam swoje smoothie na koniec. Następnym razem zrobię zdjęcie i edytuję posta :D wiem wiem. Dziwne, ale energia mnie po tym rozpiera ! Ogólnie po czasie marudzenia wychodzę na prostą. Powoluniu.
Leje deszcz. Gdyby tylko padał, to bym poszła potruchtać, ale leje niemiłosiernie. Postanowiłam poćwiczyć w domu. I może wieczorem pogoda się poprawi.
A w mojej głowie siedzi ostatnio to:
Jak mam wolny czas, to oczywiście chce mi się bardziej gotować i uważać na to, co wpada do paszczy. Dziś mam wenę, wyjątkowo. A w roli głównej: pieczona miruna, makaron razowy, szpinak i pomidoryyyyyy. Uwielbiam!
no, ja robiłam szejki w tamtym roku na wakacje ale z zielonymi liścmi jak szpinak czy jarmuz albo natka pietruchy ... jak przesadziłam z iloscią zielonego to czasem mordę wykrzywiało, ale piłam, bo to dla zdrowia i urody przeciez było ;) ps. aż muszę se wyguglac co to za "mirunę" pozarłas ...
OdpowiedzUsuń