Złośliwa jest ta przyroda, oj bardzo. Skupiona na pracy i na planach biegowych, z nowymi celami i ciuchami - rozchorowałam się na tip top! Why why why? Zaczęła się wiosna, a u mnie zaczęło się piekło. Biorę antybiotyki, ale ciula pomagają. Leżę, ledwo ruszam łapą, stopą. Jak to? Przecież ja nie mam czasu na chorowanie. Mój czas nie pozwalał na to zupełnie. Poddałam się. Lekarz był nieunikniony.
Porachą jest również to, że dziś przyjeżdża do mnie mój rower, nowiuśki, zakupiony w wakacje, ale mało używany, bo postawiłam na bieganie. Na rower brakło czasu. Może teraz spróbuję jeździć dla przyjemności i przy okazji zgubić kilka kilogramów, bo biegania się wstydzę. Nie wiem co mi na mózg padło, ale we wcześniejszym miejscu zamieszkania miałam zalew, ścieżki biegowe, las i polany do biegania, a obecnie mam blokowisko, wylotówkę na Tarnów i kupę gapiów po drodze (może dlatego, że jestem bardzo kolorowa i rzucam się w oczy). Na rowerze będzie mi lepiej i bez nadmiernego obciążania - zrzucać balast, a potem hopsasa bieganko!
a wiesz, ja w tym roku tez miałam dwie grypy!!! jedną w styczniu a drugą w marcu i przez cały tydzień dosłownie byłam do niczego, no może tylko do łóżka, bo to była moja przystań i jedyny kąt, w którym czułam się OK. a lekarze tutaj na grypę nie przepisują antybiotyków, bo mówią, że to wirus i jest ich tyle, że nie wszystko działa ... ta druga grypa dała mi do myslenia!!! zrewidowałam swój sposób odzywiania i ostatecznie podjęłam decyzję o totalnym wykluczeniu wszystkich syfów z diety a la słodycze czy fast foody jak np. frytki z ulubionej frytkarni ... od tamtego czasu minęło 8 tygodni a mnie nie ciągnie do słodkiego w ogóle! do niczego co niezdrowe, za to wcianam na potęgę wielką michę róznej zieleniny prawie każdego dnia i tak mi to smakuje, że normalnie w sklepie wariuję i latam jak poparzona po stoisku z warzywami obładowując sie jakimiś wynalazkami czasem jak np. skorzonera [swoja drogą pieczona jest przepyszna!!!!] :)
OdpowiedzUsuńa a propo rowerowania to ja jestem świrnieta na tym punkcie, w tamtym roku jak byłam nieco fetem obrosnięta to własnie nie biegałam z tego powodu, że czułam sie nieswojo z tymi baleronami i latającą na wietrze galaretą, za to jak wsiadałam na rower to ... to było TO!!! nic mnie nie powstrzymywało i trzaskałam nieraz po 70 km w wolne soboty przy ładnej pogodzie!!! nie dziwię Ci się więc, że nie masz natchnienia do bieginga tylko chcesz najpierw wytopic sadło na rowerze :)
życzę Ci w takim razie szybkiego powrotu do zdrowia i do dobrej kondycji, ja przy robieniu porządków wiosennych dokopałam sie do moich zeszłorocznych miesiecznych zestawien treningowych, kiedy wszystko zapisywałam łącznie z kilomatrażem i spalanie kalorii i okazało się, ze ostatni miesiąc biegowy wypadł mi we wrzesniu kiedy to natrzaskałam ok 50 km... a potem cisza i nic ... w tym roku dwa biegi i 11 km, więc tez szału nie ma, ale tez nie mam takiego parcia, żeby biegać jak nawiedzona tymbardziej, że zamówiłam nowy rower i juz na sama myśl nogi rwą się do pedałowania :)
pozdrawiam, miłego, bezwirusowo-bakteryjnego weekendu życzę, ciao
Cieszę się, że ktosik mnie rozumie :D bo mój facet ostatnio stwierdził, że rower to nie jest chyba cool (ale pewnie dlatego, że nie jeździ na rowerze i nie ma długich włosów, żeby powiewały na wietrze). Jaki rower zamówiłaś? Ja mam miejski, ale z biegami na szczęście i jeździ się nim rewelacyjnie. Przynajmniej mnie plecy nie bolą :)
Usuńa wiesz, ja właśnie swojego mana zaraziłam rowerowaniem i 2 lata temu też nabył sobie rower i jak przyjeżdżamy do domu na urlop to śmigamy razem jak zwariowani, ja prawie codziennie :) tutaj też mam obecnie nowy miejski, bo stary rozwaliłam doszczętnie, ale oprócz tego crossowy, sportowy i w niedzielę zrobilismy razem przejażdżkę i byałam mega rozczarowana kiedy mój MACHO po prostu wymiękł i nie dawał rady [pizgało na maxiora i naprawde było ciężko, więc mu wybaczyłam ;D]. po 10 km zwinął się do domu a ja jeszcze dobiłam 14kilosów. yeeeeeeeeeeeee! a nowy rower przyjdzie za 10 dni roboczych i .............. mówię Ci Kobieto to będzie rower masakra!!!! jak go zobaczyłam rok temu w grudniu to .... szczena mi opadła i gały wariowały, pół nocy siedziałam i szukałam ceny w necie ale jak ją zobaczyłam to ... wymiękłam, jednak doszłam potem do wniosku, ze raz się zyje i tak oto będę w szoku jak go dosiądę ... na razie nic nie zdradzam co to za maszyna, dowiesz się w swoim czasie :) ciao, jadę do pralni wysuszyc gatki!
OdpowiedzUsuńTo aż się boję, co to będzie za sprzęcior :D Mi tam stykną dwa miejskie kółka i dwie nogi, obym tylko ruszyła tyłek do czegokolwiek :D
Usuń