Może to głupio zabrzmi, ale odkąd byłam grubasem, to zawsze bałam się ludzi, ich reakcji i spojrzeń. Po treningu byłam bardzo głodna, zjadłam banana i postanowiłam się spotkać z koleżanką na jakiś zdrowy obiad na mieście (wiem, zaprzeczenie). Koleżanka już była wcześniej, więc pozostało mi pójść na obiad samej. Poszłam. Czuję się niepewnie w publicznych miejscach. Weszłam do knajpki i znalazłam stolik na kompletnym uboczu, tyłem do ludzi. Zamówiłam sobie żarło i grzebałam w telefonie cały czas. Kiedy przyniesiono mi talerz pomyślałam sobie: "Pewnie patrzą się na mnie i myślą, że grubas pożera taką porcję!!!!!!!". Hmm... Ewidentnie mam coś z głową. Ulgę poczułam dopiero wtedy jak po zapłaceniu rachunku, szybko uciekłam z pomieszczenia na świeże powietrze.
Był to doskonały sprawdziań tego, jak bardzo niepewnie się czuję sama ze sobą. W swoim ciele. I co? Kolejny punkt do motywacyjnej walki o lepsze jutro dla siebie i siebie i siebie. Tylko siebie. Może żałosne, może mega durne, ale było mi smutno i pusto, ale... jedzenie wyśmienite :D:D:D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz