Zrobiłam to. Mimo, że miałam początek babskich dni, mimo, że dzień wcześniej zaimprezowałam trochę (w sensie wypiłam 2 piwa, a zazwyczaj nie piję). Ranek był dla mnie ciężki, ale postanowiłam, że wykonam plan. Poszłam więc na bieganko o 16.30, kiedy grzało niemiłosiernie. Wzięłam butelkę wody. Jak się później okazało - za małą, bo 0.33l a biegłam 2h. 12 kilometrów trzasłam. Wolna jestem, za wolna, okropny ze mnie żółw. Tłumaczę sobie, że nie ma za wolnego biegania oraz, że jestem jeszcze duuuuża i nie mogę nadwyrężać kolan. Moim zdaniem i tak jest nieźle. Jako naukowiec wierzę w liczby i w to, że jakakolwiek liczba dodatnia jest większa niż zero. Rachunek pokazuje, że idę do przodu. Sumiennie i z radością.
W czasie ostatnich 30 dni sprawy biegowe miały się następująco:
Także jestem z siebie super zadowolona. Nogi mnie nie bolą. Rozciągam się porządnie. Moczę w solance po cięższych biegach, ale takie biegi "na serio" jeszcze są przede mną :).
Ważna sprawa. Weekendy z racji, że jest okres wakacyjny muszę zamienić za radą RW na środek tygodnia pod kątem długich wybiegań. Będę często wyjeżdżać i nie chciałabym tracić pół dnia na bieganie mimo, że kocham biegać w niedziele. Dniem na long bieg będzie więc czwartek.
Dziś kontrola u dietetyka. Po 6 tygodniach od rozpoczęcia walki o nowe ciało i lepsze zdrowie.
Spadło 5.4 kg, a w obwodach 53 cm!!! Waga mnie tak nie cieszy jak spadek cm. Motywacja jest więc ogromna. Od tego tygodnia chciałabym w końcu wprowadzić treningi siłowe, lekkie i pomagające utrzymać sprawność. W moim wypadku będzie to pomieszanie z poplątaniem, ale zamierzam wykorzystać moje 30-kilogramowe hantle. Pewnie nie wykorzystam 1/4 z ich mocy, ale używać będę tyle, ile trzeba.
Biegów nie zmieniam. Trzymam się planów. Niedługo wprowadzę 1 trening interwałowy. Krótki i efektywny. Wykorzystam w końcu funkcję interwału w Garminie. Kocham ten zegarek swoją drogą. Niedługo opiszę współpracę z nim.

niezła jesteś, co tu dużo kryć!!! ja sie biegowo obijam, ale generalnie mam to gdzieś ;)
OdpowiedzUsuń