środa, 3 lipca 2013

Nie pisałam, bo bałam się, że znów zapeszę.

Dokładnie od 5 tygodni jestem na diecie. Staram się również wrócić do aktywnego biegania i przygotować się na pewne wydarzenie w moim życiu. Bieganie na nowo pozwoliło mi przewartościować sprawy zawodowe i prywatne. Jednym słowem, jest lekiem na wszystko. Jedynie czego nie leczy, to bólu nóg (ale to od biegania). 

Czas na małe podsumowanie:
  •  Biegowe
W miesiącu czerwcu zrobiłam prawie wszystkie zaplanowane treningi, więc nowy garmin jest ze mnie dumny.
Prawie wszystkie, ponieważ wyjazd pokrzyżował mi plany. Owszem - wzięłam cały, biegacki ekwipunek, ale pogodna była na nie, pora dnia była na nie, ludzie na nie. No chyba się wszystko sprzeniewierzyło przeciwko pobieganiu w pięknych zakątkach Słowacji. Pogoda była beznadziejna, lało i było bardzo zimno. Poza tym wyjazd służbowy skłonił mnie do uczestniczenia w mniej sportowych przedsięwzięciach. Po powrocie nadrobiłam jeden dzień straty dłuższym wybieganiem niedzielnym, gdzie udało mi się z wielkim trudem namachać 11 km. Tempo mam na prawdę żółwie. Tłumaczę sobie, że jeszcze nie jestem zwinną, szczupłą sarenką, tylko sarną na wypasie, więc "połykam" sobie kilometry zgodnie z założeniem Runner's World. Chciałabym wziąć udział w jakichś zawodach i chciałabym również, żeby to był półmaraton w sierpniu. Biegam pod kątem maratonu, ale póki nie zrzucę wagi i nie zacznie poprawiać mi się tempo - nie mam szans. No chyba, że będzie można ukończyć maraton w 8h haha. 




  1. Dietowe


  2. Wspomniałam, że to już 5 tygodni. Już albo aż. Niekiedy było ciężko. Nie obyło się również bez kryzysów, wkurzania się, krzyków, rzucania butem o ścianę, chwil zwątpienia i zawodu, że "tak mało". Udało mi się zrzucić do tej pory 4.6 kg. Jedni chudną wolniej, drudzy szybciej. Ja ze smutkiem założyłam, że zdrowe chudnięcie, to 2 kg/miesiąc. Tak jest najbezpieczniej i najzdrowiej. Ryzyko dżo-dża jest zdecydowanie zminimalizowane. Życzę sobie tego, aby tak zostało. Waga czasem przekłamuje obraz, ale centymetry też spadły. W sumie spadło mi 39cm! (uwzględniałam: ramiona, biust, talię, brzuch, biodra, uda i łydki). Wynik mnie cieszy niezmiernie. Męczę się coraz mniej i chce mi się ćwiczyć. Lubię przygotowywać sobie zdrowe posiłki, zajmuje mi to już coraz mniej czasu rano, żeby zdążyć do pracy. Nauczyłam się gopsodarować czasem i produktami. Korzystam teraz z bogactwa natury, mieszkam obok ogromnych bazarów, więc świeże warzywa, owoce i nasiona mam pod ręką. Amen. 

    Moje wymiary prezentują się następująco:


    A waga:





    Brak komentarzy:

    Prześlij komentarz