Dokładnie od 5 tygodni jestem na diecie. Staram się również wrócić do aktywnego biegania i przygotować się na pewne wydarzenie w moim życiu. Bieganie na nowo pozwoliło mi przewartościować sprawy zawodowe i prywatne. Jednym słowem, jest lekiem na wszystko. Jedynie czego nie leczy, to bólu nóg (ale to od biegania).
Czas na małe podsumowanie:
- Biegowe
W miesiącu czerwcu zrobiłam prawie wszystkie zaplanowane treningi, więc nowy garmin jest ze mnie dumny.
Prawie wszystkie, ponieważ wyjazd pokrzyżował mi plany. Owszem - wzięłam cały, biegacki ekwipunek, ale pogodna była na nie, pora dnia była na nie, ludzie na nie. No chyba się wszystko sprzeniewierzyło przeciwko pobieganiu w pięknych zakątkach Słowacji. Pogoda była beznadziejna, lało i było bardzo zimno. Poza tym wyjazd służbowy skłonił mnie do uczestniczenia w mniej sportowych przedsięwzięciach. Po powrocie nadrobiłam jeden dzień straty dłuższym wybieganiem niedzielnym, gdzie udało mi się z wielkim trudem namachać 11 km. Tempo mam na prawdę żółwie. Tłumaczę sobie, że jeszcze nie jestem zwinną, szczupłą sarenką, tylko sarną na wypasie, więc "połykam" sobie kilometry zgodnie z założeniem Runner's World. Chciałabym wziąć udział w jakichś zawodach i chciałabym również, żeby to był półmaraton w sierpniu. Biegam pod kątem maratonu, ale póki nie zrzucę wagi i nie zacznie poprawiać mi się tempo - nie mam szans. No chyba, że będzie można ukończyć maraton w 8h haha.
Moje wymiary prezentują się następująco:
A waga:



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz