Z ciekawości odziałam się w pulsometr. Pokazał upalonych 208 kcal w pół h. Dobry wynik zważywszy na to, że ćwiczenia nie były ćwiczeniami cardio. Podoba mi się to. Myślałam, że starciłam formę, ale nie. Wszystkie ćwiczenia wykonuję eleganko i dokładnie. Oddycham tak jak trza, skupiam się na technice. Oby mi się udało to pociągnąć przez kolejne miesiące i oby mi się udało wrócić do biegania. Na chwilę obecną jest to niemożliwe. Nie ma tego złego...
hej, robiłam pod koniec tamtego roku workouty z body revolution, a dokładnie sama koncówkę, czyli workout 8, 9, 10, 11 i 12. całkiem spoko ćwiczonka. mam nadzieję, że dzięki nim wrócisz do formy, zgubisz kiloski i z łatwoscia będziesz mogła mykać na bieganie. a jesli chodzi o portale społecznosciowe to niestety musze się z Tobą zgodzic, juz nie jest tam tak jak kiedyś, juz nie ma tych osób, które najbardziej mnie motywowały, nie ma tam co robić i od kogo kraść pozytywna energię, dlatego sama muszę zacząć działac, nakręcic sie i zacząc byc inspiracja dla samej siebie. oglądam na necie foty lasek "przed" i "po" i zazdroszcze tej niesamowitej metamorfozy :( ja sama byłam juz pare razy bardzo blisko upragnionej sylwetki, ale zawsze robiłam 1000 kroków w tył i wracałam do punktu wyjścia. jedyne co sie nie zmieniło to to, ze w mairę trzymam lepsza formę, od poziomu, z którego startowałam, kiedy jeszcze nie biegałam i w ogóle byłam troche cieniaską. wiem, że Ty tez masz dobre wspomnienia a propo Twoich mozliwości fizycznych, wiem, że masz w sobie siłe i zacięcie, tylko trzeba się trzymac tej drogi konsekwentnie i nie zbaczać, nie robić dłuuuugich postojow, nie cofać się tylko iść naprzód i ciągle cos ulepszać. to jest cholernie trudne dla mnie, dla Ciebie pewnie też, ale jak juz wyruszyłyśmy powoli z naszej strefy [dys]komfortu to teraz wystarczy tylko sie toczyć ;) i powoli rozpędzać i czerpac z tego satysfakcję i chciec więcej, czuć frajde z takiego zdrowego stylu zycia, żeby juz nigdy nie musieć staczać się w krainę złudnych pocieszycieli nastroju w postaci niedobrego jedzenia. najwazniejsze, zeby podjąc decyzję, że juz mamy tego wszystkiego DOŚĆ!!! tego błędnego koła i że czas na wielkie zmiany, które mogą się dokonać, jesli głeboko będziemy w to wierzyc, realizowac krótkoterminowe cele, nagradzac się za nie jakimis dorbnostaki i motywowac wzajemnie. tym razem widmo porażek nie powinno nas sparalizowac i odbierac nadzieję na to, że staniemy sie silniejsze psychicznie, fizycznie i że zadna przeszkoda na drodze do celu nie będzie dla nas problemem, tak to wszystko widze i powoli krystalizuje się we mnie chcęć do rozpoczęcia wszystkiego od nowa, do zostawienia przeszłosci za sobą i działaniu na rzecz lepszej przyszłości. no, to sie rozgadałam, ale to wszystko we mnie siedzi juz od kilku miesiecy uspione, pora obudzic w sobie olbrzyma!!! pora rozwinąc skrzydła i poczuc szczęscie i radość z tego, ze sie wyrwało z tego marazmu, ze szponów złych nawyków ... oj, nakręcam się, nakręcam, więc wiem, że tylko cos dobrego moze z tego wyniknąć. pozdrawiam i do pozytywnego trzymania sie w ryzach namawiam! nie daj doooopy tym razem KOBIETO, bo sie załamię :(
OdpowiedzUsuńRozbudzić olbrzyma? Ja jestem olbrzymem haha :D to wolę go uśpić i wyjąć z jego bebechów zdrową i szczupłą laskę z kawałkiem mięśni, którą kiedyś zeżarł :D haha.
OdpowiedzUsuńha, ha, ha, dobre :D "Obudź w sobie olbrzyma" to tytuł motywacyjnej ksiązki Anthonnego Robbinsa, guru od spraw rozwojowych, biznesowych i NLP z Ameryki. ksiązka jest swietna, pokazuje mechanizmy dlaczego nie możemy się zmienic i że zmiana wcale tak naprawde nie jest trudna. czytałam fragmentarycznie w pdf.ie, możesz sobie skombinowac jak chcesz, tak z ciekawości. mam tez jego program mp3 "body you deserve" i słuchałam kiedys w pracy, musze powiedzieć, że gdybym tak codziennie robiła to co on tam wyprawiał z grubaskami to pewnie juz byłabym lachonem ... a wiadomo, sie czyta, się słucha ... zapomina i dalej robi swoje :) niestety ...
OdpowiedzUsuńNo ja czasem sprowadzam się do myślenia, że od czytania i słuchania nic się nie zrobi. Systematyczność to podstawa. Choćby nie wiem co, to teraz będę się ruszać. Nawet te 30 minut. Czasem więcej siedzę przed komputerem bezczynnie, więc nie będę marnować czasu :)
Usuń